Cornelia & Philippe - 22 lata po ślubie - fotograf ślubny i sesja zagraniczna

Wziąć ślub jest łatwo, zorganizować wesele też. Ale wytrwać razem wiele lat, to powoli sztuka, która nie dana jest każdemu. Na początku października odwiedzając rodzinę w Szwajcarii spotkałem Cornelię i Philippa, którzy są już razem 22 lata. Zaprowadzili mnie do maleńkiego kościółka położonego pomiędzy winnicami w Mont-sur-Roll. Przyznaję, fotograf ślubny w takim miejscy może skakać z radości. To właśnie tam przysięgali sobie miłość do końca życia. To był bardzo sentymentalny i wzruszający spacer, ale i pełen radości. Cornelia zdradziła mi jaki jest jeden z jej sekretów udanego związku. Trzeba potrafić znaleźć czterolistną koniczynę, a co za tym idzie, potrafić znaleźć szczęście. Ona to potrafi, udowodniła mi to.

Beata i Marcin - ślub w plenerze

Na weselach ciężko jest się nudzić, ale na weselu Beaty i Marcina nasycenie atrakcji, wydarzeń i emocji na m2 przekroczyło wszelkie normy. Zaczynając od pogody, która rozpieszczała letnim słońcem i straszyła deszczem, poprzez występny i niespodzianki. Miejsce ślubu było przepiękne i goście przemierzali każdy zakątek. Sam ślub odbył się na dworze w pięknej altanie. Były łzy wzruszenia, śmiech i dużo miłości, czyli to co najpiękniejsze. Fotograf na wesele miał co robić, toteż biegałem od lewa do prawa i wszystko dokumentowałem na zdjęciach ślubnych dla potomnych.

Makijaż pani młodej: AnNails Opole
Fryzjer pani młodej: Salon Fryzjerski Belendowicz & Kublin Opole
Restauracja weselna: Dwór Myśliwski Hubertus Brynica
DJ: O!Polish Boys
Pokaz taneczny: Salsa Fuerte
Fotograf ślubny: Foto Zibi Studio
 

Marília & Sim - sesja narzeczeńska w Szwajcarii

W pierwszy weekend października udało mi się odwiedzić Szwajcarię, gdzie umówiony byłem z kilkoma parami na zdjęcia. Pierwsza z nich to niezwykle sympatyczni Marília i Sim. Wspólnie spacerowaliśmy po jesiennych uliczkach Nyon-u, małego miasteczka niedaleko Genewy. Ostatni raz w Szwajcarii byłem 6 lat temu i zapomniałem o tym jaki to piękny kraj. Wszechobecne winnice, wąskie uliczki, domy z drewnianymi okiennicami i w końcu jezioro, a za nim Alpy z dumnym ośnieżonym Mont Blanc. Chyba mnie tam lubią na górze, bo pogodę mieliśmy jak w lecie. Aha zapomniałem o jednej ważnej rzeczy. Szwajcaria to kraj białego wina i serów, a ja je bardzo lubię. Fotografia ślubna w takich miejscach smakuje całkiem inaczej.