Uwaga Zły Pies

Zajeżdżamy do Przemka – Pana Młodego, a tam wita nas pod domem Zły Pies”. Patrzy na nas i niepewność. Iść dalej czy czekać? Ugryzie czy nie ugryzie? I co ma zrobić fotograf ślubny? Wchodzić? Pomyślałem i po chwili wszedłem do środka. Wewnątrz domu czekał sympatyczny Pan Młody, wraz ze świadkiem. Wszystko przygotowane, garnitur, buty, spinki i to, co Pan Młody mieć na swoim weselu powinien.

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

Za to u Justyny czekała na mnie uśmiechnięta Pani Młoda wraz ze świadkową. Szykowały się też do ślubu, a zapowiadał się piękny dzień. Atrakcji było mnóstwo w zapasie. Od pięknego kościoła, po słodkości na sali i inne atrakcje, ale po kolei. Zaczęło się jak zawsze od fryzjerki, zaraz potem makijaż, a chwilę potem dziewczyny zakładały welon ślubny, sukienkę i wszystkie inne ważne dodatki. Tak, że w efekcie Justyna wyglądała, jak Miss Polonia 2019.

Pan Młody znowu narozrabiał

To nie było pierwszy raz, kiedy Pan Młody narozrabiał i w drodze do kościoła czekały na niego jego „byłe”. I niestety nie czekały same, bo każda z nich był z maleństwem. Malutkim dzidziusiem w wózku. Wszystkie darły się jak opętane krzycząc „Tata, tata, tata!!!”. Niektóre protestowały i chciały utrudnić dojazd Pary Młodej do kościoła. Stały z wózkiem na środku drogi i nie pozwalały jechać dalej. Na nic lament i płacz, przekupstwo i błaganie. Były uparte i nie dały się przekonać, aby zrezygnować i zejść na pobocze.

Czekamy na czary

W kościele czekał na nas ksiądz, wraz z gośćmi weselnymi. Czekali aż uda się pokonać wszystkie przeszkody i po gęstym slalomie dojechać pod kościół, by tam w asyście świadków złożyć przysięgę ślubną. Obrączki też były, bo jaki to ślub bez obrączek. Ksiądz pobłogosławił, a Państwo Młodzi patrząc sobie głęboko w oczy przysięgli, że będą ze sobą Na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, że się nie opuszczą aż do śmierci”.

Dobrzeń Wielki "Dworek pod Lasem" - słodkości i pyszności

Czy lubię Dworek pod Lasem w Dobrzeniu Wielkim? Kto by nie lubił, kiedy tam mnóstwo słodkości. Każdy, kto mnie zna, wie o mojej słabości, do takich smacznych wypieków. Całe stoły wypełnione ciasteczkami, babeczkami, deserami i tym podobnymi niespodziankami. Nic tylko zajadać się, ale jak skoro robota czeka? Fotografia ślubna to nie tylko obżarstwo. Fotografia ślubna to również zdjęcia, a one same się nie zrobią. Trzeba złapać za aparat i do roboty. Goście czekają. Jak będzie przerwa, to wtedy będzie można podnieść wagę ciała fotografa ślubnego. Na razie trzeba popracować.

Magiczny pierwszy taniec

Przyznam, że innym DJ-em, który potrafi tak pięknie przygotować pierwszy taniec to DJ Lama, ale o nim już pisałem jakiś czas temu. Dziś tym przygotowaniem zajął się nie kto inny jak sam DJ-Bartii. Przygasił światła, napuścił dymu, zrobił piękną nastrojową atmosferę i młodzi wyszli na parkiet. Co tam się działo? Jak oni tańczyli? Wirowali, obroty, akrobacje pod sufit i tym podobne sprawy. Patrzyło się na nich cudnie.

Tort - nagroda dla cierpliwych

Tort to ukoronowanie czekania na najlepsze atrakcje weselne. Samo dobre, samo słodkie. Wjazd tortu na salę to wyjątkowy moment dnia ślubu. Fotograf ślubny, gdyby przegapił taki moment to, kto wie, jak by się to skończyło. Możliwe, że zostałbym ukamienowany lub przegoniony z wesela tam, gdzie raki zimują. Całe szczęście byłem na miejscu i mogłem wszystko uwiecznić na zdjęciach ślubnych.

Szaleństwo na parkiecie

Potem już się zaczęła regularna zabawa na parkiecie. Goście wyskoczyli na środek sali i tańcom nie było końca. Jako że do tańca przygrywał DJ, a nie jakiś zespół weselny, goście mieli do zabawy same dobre przeboje, a nie jakieś podróby. Całkiem inaczej można bawić się przy prawdziwych piosenkach, a inaczej przy coverach granych przez zespoły, które uczą się dopiero ślubnego rzemiosła.

Wielka gra czy familiada?

Aby goście nie musieli tylko tańczyć DJ-Bartii zaserwował im set zabawowy. Goście ustawili się po dwóch stronach stołu i wzięli, udział w zabawia. Musieli odpowiadać na pytania jak w Familiadzie. Pytania oczywiście dotyczące ich wesele. Śmiechu było przy tym mnóstwo. Chwilami mało nie doszło do rękoczynów, bo niektórzy zbyt na serio podchodzili do gry. Jednak był sędzia, który szybko wkraczał do akcji i w chwilach kryzysowych interweniował.

DJ Barti - mistrz na parkiecie

O większego trudno zucha niż był lub jest … DJ-Bartii. Miło się patrzy na to, co taki facet wyprawia z gośćmi na sali. Jak rozkręca imprezę do czerwoności. Jak wyciska z ludzi siódme poty. Ma w zanadrzu mnóstwo różnych zabaw i atrakcji, tak by goście weselni się nie nudzili. Były kapelusze, dmuchane gitary, maski, konkursy i najlepsza muzyka na świecie.

A gdy trzeba iść do łóżka, śpią kocięta na poduszkach

Tradycyjnie na każdym weselu przychodzi taki moment, kiedy trzeba powoli kończyć spotkanie z fotografem ślubnych, bo ten wraca do domu. Oczepiny to moment kulminacyjny. Para Młoda odpowiada na trudne pytania, które mają wykazać czy pasują do siebie. Siedząc tyłem do siebie, nie patrząc na siebie, muszą odpowiedzieć na te same pytania. A te nie są proste, bo na przykład kto będzie wstawał do dziecka nocą? Kto będzie zarabiał na chleb, kto pierwszy wyciąga rękę na zgodę, kto ma lepszą teściową? I milion innych równie śmiesznych i wesołych.

Jesienna sesja ślubna

Kiedy jesteśmy już po weselu, jest czas na to, by zrobić sesję ślubną. Z Justyną i Przemkiem wybraliśmy się na łąki i do lasu pomiędzy Ozimkiem a Grodźcem. W ciszy i spokoju bez przeszkadzania osób trzecich, biegaliśmy, robiąc, zdjęcia ślubne. Jako że oboje młodzi byli bardzo weseli, sesja przebiegła w miłej atmosferze. Nikt nas nie gonił, no … może poza zachodzącym słońcem, ale tego oczekiwaliśmy też. Taki był zamysł Pary Młodej, by uchwycić zachodzące promienie.

Sesja ślubna w lesie i na łąkach

Jeszcze jedną rzeczą, na której zależało Justynie i Przemkowi to kolory jesieni. Cudne żółcie, czerwienie i brązy. Zielenie też były akceptowane. Nie brakowało ich, cały las mienił się nimi. Mogliśmy delektować się nimi i fotografować na zdjęciach wraz z Parą Młodą. W lesie czekały na nas też smoki, węże i inne potwory, przed którymi zmykaliśmy na boki, bo kto chciałby być zaatakowany przez strasznego stwora? Na pewno nie my. Zresztą nie byliśmy uzbrojeni, nie mieliśmy tarcz i mieczy. Co, gdyby jakiś smok rzucił się na nas i odgryzł rękę Justyny? Przemek zostałby sam bez ręki swej żony, która ofiarowała mu ja w czasie przysięgi w kościele.

W rolach głównych wystąpili:

Makijaż – Make Up By Kasia ( www.makeupbykasia.maxmodels.pl )
Fryzura – Dominika Pielorz
Kwiaty – Sabina Karwat
Obrączki – Stelmach Opole ( www.stelmach.pl )
Buty Pani Młodej – Szydłowski ( jszydlowski.com.pl )
Suknia ślubna Pani Młodej – Atelier Kluk Opole ( www.klukserwis.pl )
Garnitur Pana Młodego – Giacomo Conti Opole
Ślub – Kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła w Jełowej
Sala weselna – Restauracja Pod Lasem Dobrzeń Wielki ( www.podlasem.opole.pl )
Pierwszy taniec – Salsomania Opole ( www.salsomania.opole.pl )
Tort – Upieczone – torty, ciasta i inne słodkości
Oprawa muzyczna – DJ Barti ( www.djbartii.pl )
Fotograf na wesele – Foto-Zibi Studio
Wszystkich, którym spodobała się relacja z ślubu Justyny i Przemka zapraszam do kontaktu. Możecie śmiało pytać o 2020 i 2021 rok, są jeszcze wolne terminy.