Z Martą i Tomkiem poznaliśmy się na spotkaniu w małej przytulnej kawiarence. Od samego początku towarzyszył nam śmiech, bo oni śmiali się niemal cały czas. I tak samo było na weselu. Choć tego dnia od rana padał deszcz, oboje byli w doskonałych humorach. Bo czy deszcz nie może być powodem do śmiechu? Może. Wiele razy powtarzałem, że fotografia ślubna to nie tylko słońce, tęcza i jednorożce. Każda pogoda jest piękna. Im deszcz podobał się bardzo. I ten śmiech i radość był z nimi na każdym kroku. W kościele kiedy pomylili miejsca, kiedy zakładali obrączki, kiedy szczęśliwi wychodzili z kościoła. Co się działo w czasie pierwszego tańca? Zaskoczyli wszystkich własnym specjalnym układem. Tańczyli śmiejąc się, a że taki nastrój udziela się, więc cała sala szybko zaraziła się tym nastrojem. Nawet moja fotografia ślubna przesiąkła ich radością. Chodziłem z bananem na twarzy i robiłem szczęśliwy zdjęcia ślubne.