Dawno, dawno temu...

Za górami, za lasami w małej wiosce pod Tatrami mieszkała piękna dziewczyna. Wkoło jej domu rosły śliwki, jabłonie, kwitły letnie kwiaty. Dziewczyna zakochała się. Ze swoim wybrankiem pisała listy, spotykała się wieczorami i spacerowali razem w świetle księżyca. Pewnego razu chłopak zapytał Czy wyjdziesz za mnie?”. Ucieszyła się, bo marzyła o tym, aby spędzić z nim całe życie. Na dzień swojego ślubu wybrali jeden z piękniejszych sierpniowych dni. Tego ranka, zaczęli schodzić się goście, sąsiedzi. Rozpoczęło się piękne góralskie wesele.

Agnieszka - góralka czy pani młoda?

Agnieszka to dziewczyna z najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Jest niewinny i dziewczęcy, i nie schodzi z jej ust przez cały czas. Gdy pojawiły się jej przyjaciółki, zaczęły pomagać jej w ubieraniu. Założyła cudną sukienkę, ale na nogach zostały kierpce. Jak mi powiedziała, to są najwygodniejsze buty na świecie i tylko w takich można przetańczyć całe góralskie wesele.

Dawid - pan młody, który skradł serce góralki

Zakochać się jest łatwo, ale o wiele gorzej jest zabrać góralkę na jej własny ślub. Choć wszystko było ustalone, na miejscu czekało go sporo trudności. Zamiast Agnieszki chciano mu wydać za żonę małą dziewczynkę, staruszkę i inną dziewczynę. Choć twardo negocjował i licytował, nie mógł się dogadać z góralem, który pilnował Agnieszki. Nie pomogły złotówki i dolary, na nic się zdał glejt z nakazem wydania Pani Młodej od samego wojewody. Dopiero wymiana figurki aniołka za Anioła zakończyła się powodzeniem. Agnieszka wyszła, oczarowując wszystkich zebranych.

Góralski ślub

To nie było moje pierwsze góralskie wesele i ślub. Byłem już na kilku, ale przyznaję, że są wyjątkowe. Klimat, jaki towarzyszy w trakcie ceremonii w kościele jest bajkowy. Uwielbiam ich śpiew i to, jak czytają czytania. Nie wspomnę jak pięknie wyglądają goście w tradycyjnych strojach góralskich, a szczególnie dzieci, bo i te są ubrane zgodnie jak należy. Państwo młodzi siedzieli szczęśliwi obok siebie, a po przysiędze uśmiech Agnieszki stał się jeszcze piękniejszy.

Mąż i żona

Po wszystkim wyszli na zewnątrz kościoła, gdzie czekała góralska kapela. W akompaniamencie przyśpiewek, goście składali życzenia. I one też nie były takie zwykłe. Górale nie całują się tak na niby, tam każdy buziak to jest buziak. Mocny, słodki i z cmoknięciem 🙂

Jeśli góralskie wesele to tylko w remizie

Nie żaden hotel, restauracja czy dom weselny, ale najzwyklejsza na świecie remiza to miejsce, gdzie miało się odbyć wesele. Remiza pięknie przystrojona, kwiatami światełkami i gwarantujące najlepsze góralskie jedzenie. W sumie to chyba najbezpieczniejsze miejsca na wesele. Bo jeśli mają lecieć iskry na lewo i prawo w czasie tańca, a podłoga z drewna i to wszystko miałoby się zacząć palić, to obecność piętro niżej strażaków jest jak najbardziej wskazana.

Prawy do lewego, lewy do prawego

Później było już tylko lepiej. Na sali pojawiła się góralska kapela, która przygrywała i uczyła gości, jak się tańczy po góralsku. Były zabawy, tańce, wężyki i szaleństwa do białego rana. Był wielki i słodki tort, którego zjadłem dwa kawałki. Jak sobie tylko przypomnę, jak ona smakował… Fajnie jest mieć takie wspomnienia, odwiedzać takie miejsca i poznawać takich wyjątkowo radosnych i wesołych ludzi. Robić w życiu to, co się kocha, to świetna sprawa, dlatego tak lubię swoją pracę fotografa ślubnego. Zapomniałem napisać, że zaliczyliśmy jeszcze małą sesję ślubną, ale tą pokażę w innym wpisie.