Dwie pary na sesji?

Często zdarza się tak, że odwiedzam z parami te same miejsca. Sesje narzeczeńskie różnią się wtedy pogodą, porą dnia i przede wszystkim bohaterami. I co zrobić, kiedy chciałoby się pokazać obie sesje? Robić każdej parze osobny wpis? To mogłoby być nudne, ale jeśli pokazać je razem w jednym wpisie jak dziś? Myślę, że obie pary nie będą miały nic przeciwko temu, a Wam będzie ciekawiej oglądało się taką relację. Dlatego dziś przedstawiam bohaterów w kolejności jak były robione sesje. Oto Justyna i Aleksander oraz Asia i Mateusz.

Romantyczna sesja narzeczeńska w sadzie

Nie znam chyba żadnej pary, która nie miałaby ochoty schować się pomiędzy kwitnącymi gałęziami owocowych drzew. Cień chroni przed słońcem, a słodki zapach kwiatów umila przytulanie i pocałunki. Aż boję się pomyśleć, co działoby się tam, gdyby na drzewie rosły czerwone jabłka?

Czy ktoś na nas patrzy?

Patrzy czy nie, zakochani uwielbiają się przytulać. Uwielbiają być blisko siebie, szeptać sobie czułe słówka, czuć swój zapach, obejmować się i całować. Bez względu na pogodę, bo to wszystko zbliża i umacnia miłość. Wprawdzie sesja narzeczeńska to trochę takie “udawanie” prawdziwej randki, ale czułości i zakochania nie da się udawać.

Szukamy Czerwonego Kapturka?

Najciemniej jest pod latarnią, a najjaśniej w cieniu drzew. Wkoło Turawskich jezior jest mnóstwo gęstych lasów porośniętych jagodami. Aż trudno sobie wyobrazić jak tam będzie słodko, gdy wszystkie porosną owocami. Czy wtedy pary też skupią się tylko na sobie, czy może zechcą nazbierać jagód, jak to robił Czerwony Kapturek dla babci?

Podobają się Wam moje zdjęcia, macie ochotę na letnią sesję narzeczeńską lub romantyczną sesję zdjęciową? Piszcie lub dzwońcie, czekam na Was i Wasze pomysły.