Joanna i Bartek - sesja narzeczeńska

Każdy z nas jest inny. Każda para jest inna. To nas wyróżnia i czyni wyjątkowymi. Czy wszystkie zdjęcia ślubne muszą być podobne? Czy zawsze musi być tęcza, błękitne obłoki i aniołek z łukiem celujący w zakochanych? Oczywiście, że nie. Dlatego staram się pokazywać swoje pary takie jakimi są, bez żadnego udawania i pozowania. Fotografia ślubna to nie powielanie tych samych wzorów i odwiedzanie wciąż tych samych miejsc.

Historia naszej sesji jest dość niesamowita, bo spotkaliśmy się wcześniej na ślubie siostry Joasi. Po roku okazało się, że i ona potrzebuje fotografa ślubnego na swój ślub. Wszystkie formalności załatwiliśmy przez internet i tak naprawdę takie nasze pierwsze prawdziwe spotkanie to była sesja narzeczeńska. Przekładaliśmy ją kilka razy, aż na początku lipca udało się dograć terminy i dojechałem do nich do Wrocławia. Od razu oznajmili mi, że lubią wino, że często przychodzą tutaj nad rzekę bo to jest miejsce bardzo ważne dla nich. I taka właśnie jest ich sesja narzeczeńska. Prawdziwa, naturalna i szczera.

Czy Batman lubi herbatę?

Czy aby otworzyć wino bez użycia otwieracza trzeba być superbohaterem? Niekoniecznie, ale nie jest to łatwa sprawa. Bartek ma na to stary sprawdzony sposób. Kilka sprawnych uderzeń butelki o drzewo i korek sam wychodzi. A jak smakuje wino w środku lata nad rzeką? Najlepiej smakuje prosto z butelki. Wtedy można odkryć jego prawdziwy smak. Okazało się, że oprócz wina Joasia i Bartek lubią herbatę. Tak się składa, że fotograf ślubny też lubi herbatę. Dzięki temu mogliśmy sobie porozmawiać o swoich ulubionych odmianach i sposobach zaparzania.

Mroczni zakochani romantycy

Słowo jakie pojawiało się najczęściej w czasie sesji to „mroczny”. Joasia z Bartkiem lubią mroczną muzykę, mroczne zdjęcia i chyba wszystko co tylko może być mroczne, co nie znaczy, że nie są romantyczni. Bo jak wszyscy zakochani uwielbiają być blisko siebie, pocałunki, szeptanie do ucha i całą tę miłosną magię. Spacerując obserwowałem ich z daleka i przyznaję, że przebywanie z zakochanymi to fajna sprawa. Cudownie się obserwuje jak przyciągają się do siebie i to jak lecą iskry kiedy się dotykają.

Teraz musze się do czegoś przyznać. Sesję publikuję następnego dnia po jej wykonaniu. Zaraz jak tylko pożegnaliśmy się i wsiadłem do samochodu to myślałem jak będzie wyglądał efekt finalny. W domu czym prędzej usiadłem do komputera i oto są zdjęcia. Joasiu i Bartku dziękuję Wam za cudowne popołudnie, za odkrycie Wrocławia takiego jakiego nie znałem. Już niedługo Wasz ślub więc znowu będziemy mogli zaszaleć z e zdjęciami. Szczególnie gdy w perspektywie jest zielony garnitur Pana Młodego.

Jeśli spodobały Wam się moje zdjęcia, macie niesamowite miejsca, które chcielibyście ze mną odwiedzić i zrobić szaloną sesję zdjęciową, to śmiało piszcie do mnie.