Czasem jest tak, że trzeba czekać na swoją sesję ślubną. Czasem warto. Kasia nie mogła się jej doczekać, ale wciąż było coś co nie pozwalało nam się umówić. Aż pewnego dnia wszystko zgrało się i na dworze zaświeciło piękne słońce, na tle błękitnego nieba pojawiła się tęcza. Letnia sesja plenerowa rozpoczęła się późnym popołudniem na skraju lasu. Maleńka Lila z uśmiechem wdzięczyła się do obiektywu. Za to rodzice… no oni wyglądali niesamowicie.