Natalie i Marc - sympatyczna para młoda

Mateusz — bohater jednego z ostatnich wpisów na blogu stresował się w dniu ślubu. Marc występujący dziś w roli głównej jest jego całkowitym przeciwieństwem. Od rana uśmiechnięty i wyluzowany, otoczony grupą najbliższych przyjaciół zarażał wszystkich swoją radością. W jego pokoju grała specjalnie utworzona przez kolegów playlista, było piwo i wesoła atmosfera. Podobnie było u Natalie, może nie aż tak głośno, ale przyjaciółki dobrze zajęły się Panią Młodą i po kilku chwilach była gotowa do wyjazdu do kościoła.

Przysięga i radość Pana Młodego

Najpierw było zniecierpliwienie i oczekiwanie na wejście Pani Młodej. Weszła powoli i dostojnie prowadzone przez najbliższego przyjaciela. Pan Młody wyraźnie poruszony „odebrał” ją i podprowadził na miejsce przy ołtarzu i zaczęła się piękna uroczystość. Wszystko miało zakończyć się jak zawsze, ale sam finał zaskoczył nie tylko mnie, ale i pozostałych gości weselnych. Bo choć jestem fotografem ślubnym od wielu lat i widziałem mnóstwo wesel i ślubów w życiu, to radość, jaką pokazał po wyjściu z kościoła Pan Młody była wielkim zaskoczeniem. Krzyki, śmiechy i euforia w trakcie składania życzeń nie miały końca. Panowie ściskali się, podrzucali i radowali jak dzieci.

3 rzeczy, które musi zrobić mężczyzna

Podobno prawdziwy mężczyzna powinien zrobić w życiu 3 bardzo ważne rzeczy. Pierwsza z nich to zbudować dom, druga posadzić drzewo i na koniec spłodzić syna. Z tego, co wiem. Marc z Natalią mieszkają już w pięknym domu. Tak więc pierwsze zadanie mają już zaliczone. Z drugim postanowili im pomóc znajomi. W drodze do Hotelu Bajak w Grodźcu, gdzie odbywało się letnie wesele, przygotowali im niespodziankę. Na podwórku, gdzie kiedyś mieszkali rodzice Natalii, czekały na nich łopaty, polewaczki i drzewko. Para Młoda musiała zakasać rękawy i zasadzić przegotowaną niespodziankę. Zza płotu całą akcję obserwował tłum gości. Co do trzeciego zadania, to zakładam, że za kilka miesięcy dotrze do mnie wesoła nowina 🙂

Letnie wesele - powitanie w Hotelu Bajka

Para Młoda dojechała do Hotelu Bajka w Grodźcu zabytkową dorożką, jadąc przez las piękną, zieloną drogą. W taki słoneczny dzień nie musieli się spieszyć i mogli jechać powoli, ciesząc się sobą i mijanymi widokami. Najważniejszy punkt dnia, czyli przysięga został załatwiony, więc pozostało jedynie dojechać na miejsce i … bawić się do rana. Przed salą czekał menadżer wraz z obsługą oraz szampan dla gości. Na sali zaś pięknie przystrojone stoły i pachnący z daleka obiad.

Lokomotywa rusza w drogę

Fajnie jest sobie pojeść, fajnie posiedzieć i porozmawiać, ale goście przychodzą na letnie wesele, po to, by się bawić. Dlatego weselna lokomotywa Natalie i Marca powoli zaczęła się rozkręcać i nabierać prędkości. DJ Dragon, który rozkręcał imprezę, stanął na wysokości zadania. Muzyka bardzo szybko porwała gości na parkiet, a momentami nawet poza salę. Wspomagani weselnymi eliksirami oraz letnim słońce wszyscy bawili się doskonale.

Gry i zabawy w terenie

Para Młoda pomyślała o tych, którzy lubią bawić się i tańczyć oraz o tych, którzy wolą spokojne zabawy na świeżym powietrzu. W specjalnie przygotowanym miejscu czekały na nich koce, gdzie można było się zrelaksować, bierki, Petanque i wiele innych gier. Słońce chowało się powoli za horyzontem, co czyniło dzień jeszcze przyjemniejszym. Niestety na weselu były też dzieci, które miały ochotę rzucać metalowymi kulami, ale z wiadomych powodów zostało to im zabronione. Co było do przewidzenia, odmowa kończyła się malutkim foszkiem.

Słońce chowa się, a na ciemnym niebie gwiazdy i księżyc

Gdy już zrobiło się całkiem ciemno i wszyscy goście wrócili na salę, impreza wskoczyła na wyższy bieg. Trochę za sprawą Natalii, która zamieniła się z DJ-em i zaserwowała kilka swoich ulubionych hitów. Później Para Młoda odtańczyła zaległy pierwszy taniec, a goście zaprezentowali kolejne niespodzianki. Były wzruszające i wesołe pokazy multimedialne, dziewczyny popisywały się zmyślnymi układami tanecznymi, a gdy niebo wypełniło się gwiazdami wszyscy wypuścili w niebo piękne czerwone balony.

Zróby więc imprezę jakiej nie przeżył nikt...

Nie wiem czemu, ale wielu fotografów ślubnych unika w swoich reportażach faktu, że goście lubią się dobrze bawić, a w szczególności napić. Przecież nie ma w tym nic złego i jest to nieodzowny element każdego wesela. Jak to wyglądało u Natalii i Marca? Dokładnie tak jak wyglądać powinno. Goście raczyli się mocnymi trunkami przy stołach, na parkiecie i na świeżym powietrzu. Wszyscy bawili się wspaniale i cieszyli wraz z Parą Młodą, tańcząc na parkiecie i momentami nawet na stołach. I nie znalazłem na sali nikogo, kto siedziałby podparty łokciami, patrząc nieobecnym wzrokiem za okno. Może tylko ten maluch, któremu nie pozwolili rzucać metalowymi kulami, ale … o tej porze spał już dawno.

W rolach głównych wystapili:

Makijaż i fryzura – Salon fryzjersko-kosmetyczny Melissa
Suknia ślubna Pani Młodej – Salon Sukien Ślubnych Margarett – Wrocław
Garnitur Pana Młodego – Giacomo Conti – Opole
Ślub – Kościół pw. św. Małgorzaty Męczennicy w Krasiejowie
Sala weselna – Restauracja i Hotel Bajka w Grodźcu
Oprawa muzyczna – DJ Dragon
Ujęcia z drona – SKY Productions
Fotograf na wesele – Foto Zibi Studio

Wszystkich, którym podobała się relacja z ślubu Natalii i Marca zapraszam do kontaktu. Zapisy na rok 2019 już zamknięte, ale o 2020 pytajcie śmiało.