Emila i Robert

Dla odmiany od sesji w otoczeniu lasów i łąk Emilia i Robert zaprosili mnie do siebie do Katowic. Umówiliśmy się pod Muzeum Śląskim w centrum miasta. Słońce szalało na niebie, a chmury obraziły się na nas, toteż upał dało się odczuć. I po raz kolejny to fotograf ślubny musiał biegać w koło, a zakochana para wylegiwała się na leżakach. Tak, tak… w ten sposób wyglądała nasza miejska sesje narzeczeńska. Oni leżą, siedzą, przytulają się, a biedny fotograf biega w koło z aparatem.

Windą do nieba

Robert podobno marzył zawsze o tym by zostać górnikiem, więc gdy tylko przyuważył wielki szyb górniczy namówił nas abyśmy wjechali na górę. W minutkę byliśmy ponad dachami miasta. Widok na Katowice był przepiękny. Gdy ja rozkoszowałem się panoramą miasta, oni zajęli się sobą. Widać tak mają niedoszli górnicy, że na sesji narzeczeńskiej zamiast o “robocie”, myślą o przyjemnościach 🙂

Miejska sesja narzeczeńska

Teraz chwilę od siebie. Uwielbiam takie miejsca, takie powierzchnie, ściany, tekstury i kontrasty. A jeszcze, gdy na ich tle pojawi się para zakochanych młodych ludzi, to jestem w niebie. Dlatego korzystałem z mocnego słońca i udostępnionych przez miasto budynków. To kolejny przykład na to, że fotografia ślubna, nie zawsze musi być słodka i nudna.

Foch na sesji?

Było pięknie, zdjęcie za zdjęciem, przytulają się, całują i nagle coś nie tak. Patrzę na nich i … foch. Ona staje z jednej strony i patrzy z wściekłością w bok, on wkurzony to samo. Co było robić? Błagałem, prosiłem, że to bez sensu kłócić się kilka dni przed ślubem. Może niech się pogodzą dziś, skończymy sobie sesję narzeczeńską, zrobimy zdjęcia ślubne za kilka dnia, a potem kłóćcie się do woli. I udało się, po chwili znów byli uśmiechnięci i zadowoleni, nawet serce z dłoni ułożyli. I jak usłyszę kiedyś znowu, że fotograf ślubny, to ma lekką pracę to przywalę aparatem w łeb.

Słońce + woda + zakochani = letnia miłość

Na zakończenie zaproponowałem im aby schłodzili się w fontannie. To miało być ukoronowanie naszej gorącej letniej sesji w Katowicach, ale obok pojawił się kolejny piękny gmach, którego nie wykorzystać na zdjęciach byłoby grzechem. Do zakochanych przytulił się ich czarny cień i wraz z nim zakończyliśmy naszą fotograficzną letnią przygodę.

Wszystkich, którym podobała się sesja narzeczeńska Emilii i Roberta zapraszam do kontaktu. Zapisy na rok 2019 już zamknięte, ale o terminy na 2020 można śmiało pytać.