Basia i Sebastian

Basia i Sebastian zażyczyli sobie sesji ślubnej na Wyspie Bolko w Opolu. Wybraliśmy się tam, w jeden z ostatnich pięknych jesiennych dni, kiedy słońce jeszcze głaskało ich po głowach swoimi ciepłymi promieniami. Nie spacerowaliśmy daleko, bo tam wszystko w miarę blisko. Kilka kroków i byliśmy już w miejscach, które zaplanowaliśmy odwiedzić. Na początek leśne zaułki i chaszcze.

Im głębiej w las, tym ładniej

Boicie się pająków? Moja młoda para nie bała się ich nic, a nic. Wchodzili śmiało między drzewa i krzaki. Uśmiechali się przy tym dość … oszczędnie, jakby próbowali zaoszczędzić uśmiech na kolejną sesję. Co zrobić, jeśli to już ostatnia taka sesja i raczej nie będą mieć okazji, aby ją powtórzyć?

Leśne molo, czyli drewniany podest na stawie

To był główny punkt programu — odwiedzić drewniany podest. Niestety był nieczynny i oddzielony od ludzkości łańcuchem. Trzeba było pytać, czy można go zdobyć i pokonać. Właściciele Laby nie mieli nic przeciwko i zgodzili się od razu. Warunek — oznaczyć ich we wpisie na blogu, co niniejszym robię. Młodzi przycisnęli się delikatnie pod łańcuchem i oto mogliśmy robić kolejne zdjęcia.

Tańce, hulanki i swawola

Mieliśmy nadzieję, że uda się wykorzystać jako statystów kaczki, opalające się na molo, ale … zwiały do wody. Na nic nawoływanie i gwizdanie, aby wróciły do nas. Obraziły się, strzeliły focha i tyle ich było. Pływały sobie dumnie po wodzie, 100 m od nas. Nie to nie! Następnym razem będą jeszcze chciały, aby wykorzystać je w sesji, ale wtedy to my strzelimy focha :) Za to Basia odtańczyła piękny taniec przed Sebastianem, który wpatrywał się w nią jak zaczarowany. 

Sesja ślubna - wyspa Bolko Opole

I tak oto prawie skończyła się jesienna sesja na wyspie Bolko w Opolu. Prawie, bo zostawiliśmy sobie na koniec jeszcze kilka magicznych miejsc w drodze do domu. Piękną leśną drogę usłaną pomarańczowo-żółtymi liśćmi. Fotograf ślubny nie czekał długo, tylko od razu z aparatem uwieczniał wszystkie niesamowite ujęcia.

Oto i nasza droga, piękna i jesienna. Wjechaliśmy na nią, zaparkowaliśmy auto i zrobiliśmy nasze najważniejsze zdjęcia. Co z tego, że co rusz jeździli tam inni kierowcy i musieliśmy uciekać na bok. Dla chcącego nic trudnego kilka skoków w bok i było dobrze.

Wszystkich, którym spodobała się relacja z sesji ślubnej Basi i Sebastiana zapraszam do kontaktu. Możecie śmiało pytać o 2020 i 2021 rok, są jeszcze wolne terminy.