Ewa - chyba coś się święci

Ewa to niesamowita dziewczyna. Pełna energii, odważna i szalona, a przy tym piękna jak królewna z bajki. Wraz z Krzyśkiem byli u mnie na blogu przy okazji swoich dwóch sesji narzeczeńskich. Oboje zwariowani, ale to ona jest motorem i głównym pomysłodawcą ich szalonych pomysłów. Zajechałem do niej przed czasem. Na wjeździe do miasteczka powitał mnie śliczny stary „Mały Fiat” stojący przy drodze, a w domu … sowy, ale o nich później będzie więcej. Zapytałem o nie, ale Ewa coś tam odpowiedziała i za wiele się nie dowiedziałem czemu ich tyle.

Krzysiek i beduini

Dlaczego ludzie są razem? Oczywiście bo się kochają, ale dlatego też bo uzupełniają się nawzajem. Kobieta potrzebuje faceta, przy którym będzie czuć się bezpiecznie i pewnie, i taki jest Krzysiek. Jest jak oaza spokoju, na których beduini odpoczywali w czasie podróży po pustyni. Nie było żadnego pośpiechu, nerwów. Wszystko było przygotowane, a Krzysiek z pomocą mamy w kilka chwil ubrał się do swojego ślubu.

1 grosz na szczęście

Ludzie mają różne przesądy. Jak pada w dniu ślubu, to będą bogaci. Jak coś się potrzaska to nie dobrze. Jak fryzjer złoży życzenia to nie będzie dobrej zabawy. Młodzi nie mogą spać razem noc przed weselem bo to źle wróży. Ale jedno jest pewne – jak ktoś znajdzie grosik na ziemi to na pewno będzie szczęśliwy. Oni znaleźli tych grosików całe mnóstwo, bo goście powitali Młodą Parę po wyjściu z kościoła tak jak należy. Konfetti, ryż i mnóstwo pieniędzy.

Sowy na weselu

Pora wyjaśnić co sowy robiły na weselu. Wprawdzie nie były zaproszone na wesele, ale było ich więcej niż gości weselnych. Bo Ewa uwielbia je i wymyśliła sobie, że będą motywem przewodnim wesela. Były więc sowy ozdoby, słodkie sowy do zjedzenia, sowy balony, o których później i sowy prezenty dla gości. Gdzie się nie obejrzeć sowy 🙂

Fotograf ślubny wysyła życzenia balonem

Jedną z atrakcji i kolejnym szalonym pomysłem Ewy było, aby każdy z gości napisał dla nich życzenia na specjalnie zamówionej kartce i wysłał je do nich balonem. Kartki były bez znaczków, jedynie zaadresowane więc istniało ryzyko, że nie każda z nich dojdzie na wskazany adres. Balon to nie gołąb pocztowy albo nawet sowa. Ktoś go musi znaleźć i potem być na tyle miłym, aby wysłać pocztą. I okazuje się, że takich miłych ludzi jest dużo, bo po weselu kartki zaczęły się pojawiać w skrzynce Ewy i Krzyśka. Jedną z nich była moja kartka. Aha… nie powiedziałem, że to miały być specjalne życzenia, które osoba pisząca musi spełnić, jeśli kartka dojdzie. Ludzie zapraszali ich na kawę, wycieczkę, obiecywali upiec ciasto lub ugotować coś pysznego. Jakie były moje życzenia? Hmmmmm… fotograf ślubny zaprosił ich na sesję brzuszkową, jak będzie już tak daleko.

Najpierw rosół, potem bawimy się do rana

Śląska kuchnia to same pyszności, a Borki Małe gdzie odbywało się wesele to Opole, Olesno i jego okolice. Porządny rosół, kluski, rolady, modro kapusta. Nie potrafię tak spokojnie pisać o tym, bo od razu mam ochotę na nie. Jak goście sobie pojedzą, to potem mogą tańczyć i szaleć do rana. Nie można zapomnieć też o tych cudownych słodkościach i torcie, do których fotograf ślubny ma ogromną słabość.

Piechotą do lata

Najpierw jest telefon albo email z zapytaniem. Potem spotykam się z parą. Termin ślubu wydaje się być bardzo odległy. Nagle mija kilka chwil i oto jest wesele. Jest zabawa, są emocje, łzy, śmiech. Zostają z tego zdjęcia i wspomnienia. Czasem zostaje przyjaźń, tak jak z Ewą i Krzyśkiem, mam nadzieję, że na długie lata. Kolejny przykład na to, że fotografia ślubna to nie tylko zdjęcia, ale coś więcej. Będę im kibicował jak innym parom, aby ich wspólne życie było udane i szczęśliwe. Jeśli macie ochotę zaprzyjaźnić się z wesołym fotografem, piszcie do mnie. Możemy się spotkać i na Waszym ślubie.